Tak atrymałasia, u «Dziejasłovie» vyjšaŭ moj «Fłot kaŭčehaŭ» — apovied pra ŭcioki z raju, jaki pieratvaryŭsia ŭ piekła, ucioki ad čyrvonaha patopu. Hienerał Uranhiel mieŭ 126 karabloŭ dla armii i cyvilnych uciekačoŭ, pa inšych źviestkach — na adzin bolš, ale 126 było dakładna. Niečakana ja ŭbačyŭ, što kolkaść tekstaŭ u majoj budučaj knizie praktyčna supadaje z hetaj ličbaj, tamu ja vyrašyŭ dapisać hety — apošni. Ale jon atrymaŭsia 127-m, značycca jak toj karabiel z «Fłotu kaŭčehaŭ», katory zastaŭsia niapeŭnym, źnikomym, pryvidnym: nibyta jon byŭ, nibyta nie.

Na ciapierašni čas — pałovu svajho žyćcia — 25 hod ja pražyŭ u Horadni, niby jabłyk z dvuch pałovak, jakim byŭ niekali Berlin. Ja, praŭda, nie navučyŭsia pisać vieršaŭ pra svoj horad, paetaŭ nie brakuje. Raniej ja ŭzhadvaŭ, što ź pieršych amal dzion zrabiŭ sproby napisać apaviadańnie pra dramatyčnuju padzieju — źniščeńnie dynamitam hatyčnaha kaścioła — u mirny spakojny čas, hetaja rana dahetul na ciele horada, smylić u sercach, i zahojvać jaje ajcy horada navat nia dumajuć.

Zamacavać horad u prozie zrabiłasia majoj metaj, hetaja knižka — nakštałt cahlinki ŭ litaraturnym mury Horadni, jakoj bolš za 880 hadoŭ.
Teksty maje nia tolki pra horad, a taksama — napisanyja ŭ ścienach jaho, dziakujučy ŭražańniam ad jaho, dumkam ź jaho nahody, z nahody biełaruskich pytańniaŭ.

Majo haradzienskaje žyćcio — heta mary pra svabodu, spadziavańni, spačatku kvołyja, strachi i raptoŭnyja by śnieh uletku padziei 1991-ha. Zatym bieł-čyrvona-biełyja ściahi nad horadam, biełaruskija škoły, hazeta «Pahonia». My, na žal, adčuvali, što źmieny tolki vonkavyja, my bajalisia, što ŭnutranym pieraškadžaje puchlina, janyčarskaja čarviatočyna, što kraina topčacca na miescy, baicca dychać volnym pavietram, nia choča niezaležnaści, supracivicca svabodzie. Mitynhi, demanstracyi i — ciahnik nazad, va ŭčorašni dzień — na zapasny puć, u Absurdystan. Ale kali mahčyma viartańnie ŭ savieckuju rečaisnaść, čamu nielha spadziavacca na pavietra svabody paŭtorna?

Horadnia zastajecca maim kaŭčeham u Čyrvonym mory, kaŭčeham na svabodu…

Ale idyličnaj karciny nie atrymlivajecca napisać. Kali heta kaŭčeh, to chto ŭ jakoj roli? Jość ža i kački, i barany, i śvińni, jasna, pavinny być abaviazkova. I Noj dzie naš? Chto jon? Taksama pytańnie. I kali tabie zamanułasia budavać horad na prazaičnych paletkach, chutčej i dakładniej — placoŭkach, to, mular i dojlid u adnoj asobie, ty vykonvaješ svaju rolu niabačna, ty ŭ andehraŭndzie, u lepšym razie ŭ napaŭlehalnym stanoviščy. Horad žyvie siońnia pavodle pryciahnutaha za vušy, pryviezienaha adniekul kalendara, štučnaha raskładu.

Histaryčnyja daty i padziei, asoby, jakim ty addaješ pieravahu, jany zamoŭčvajucca, ich nia vybić kuvałdaj z haradzkoha muru, ale možna zatynkavać, kab nia bačyć, nie zaŭvažać, zabycca na ich. Jany praciahvajuć isnavać, ale niby ŭ kryptach, u sarkafahach u sutareńniach chramaŭ — razburanych i acalełych.

U horadzie, ułasna kažučy, viečnaje, choć i nie abvieščanaje vajennaje stanovišča. My žyviem byccam pa zahadach kamendanta: uvieś čas barabanny drobat na placy, maršy, załpy ŭ pavietra, načnyja fejervierki. Dla ich karali, rycary —pryvidy, zdani.

My žyviem u roznych płaščyniach, na roznych pavierchach, niby roŭnaležna. Jany nia bačać, nia chočuć našaj historyi, našyja daty i hierojaŭ, nam nabili askominu ichnija, vyklikajuć advarotnuju reakcyju ad štodzionnaha znaročystaha paŭtoru, jak i lubaja inšaja nazallivaja reklama. My za «Žyvie Biełaruś!», jany — za «Sovietskuju Biełoruśsiju». U nas rycar na hierbavym ščycie, u ich — budzionaviec, amonaviec, hazonakasilščyk ciapierašni. U ich Biełaruś bieź biełaruščyny, jak chleb biez zakvaski.

Jany chavajucca ŭ rakaviny ad jaje, ad biełaruskaj našaj movy, na jakoj ty źviartaješsia da čytača, śpiašajucca da kavala, kab jazyk rasplaskaŭ na čužynski kapył.

Tvaja prysutnaść ŭ hetym stanoviščy chistkaja, niezaŭvažnaja, niby niesapraŭdnaja, isnavańnie pad pytańniem.
Adny piśmieńniki prysutničajuć biustami, niechta šyldami, inšyja navat muzejnymi pakojami, a paasobnym horad supracivicca, ajcy jahonyja, jakija chutčej ajčymy. Litaratar — asoba niapeŭnaja ŭvohule, kožny sam prydumvaje sabie chleb, rolu, pieśniu. Sklikany schod: havorka pra śmiećcievy zavod, spadar hučna zajaŭlaje, što pasłaniec ad sajuzu piśmieńnikaŭ i jamu treba viedać padrabiaznaści. Jon nie havoryć, što sajuz ichni zrabiła ŭłada dla svaich metaŭ, što jamu biaz hodu tydzień. Ale publicy akaličnaści da lampački, jana ŭsio roŭna nia ŭciamiła — navošta «inžyneram čałaviečych dušaŭ» śmiecišča?

Na fabryku ramanaŭ trapiła dziaŭčyna, u kniharni raptam cełaja palica «pokit-bukaŭ» z samavitaj šyldačkaj — «knihi haradzienskaj piśmieńnicy». Takoj palicy navat Bykaŭ nia maje ŭ hetym horadzie… Maja akaličnaść: knihi z maim proźviščam u haradzienskich kniharniach nakštałt personaŭ non hrata. Usio majo dasiahnieńnie — što nia zdradziŭ svajoj mecie, horadu, naviazvaŭ łučnaść, šukaŭ patrebnych słoŭ, malavaŭ, ale zastaŭsia vonkava nie patrebny jamu. Łunacik na jaho vulicach, unutrany emihrant, sam u sabie. Kaŭčeh u mianie ŭ hałavie. I na papiery, samo saboj, čoŭnik z arkušyka ŭ chvalach.

A, miž inšym, 1127 — data pačatkaŭ Horadni. Ułady, praŭda, adznačajuć 1128-y hod, choć historyki haradzienskija im daviali, što jana pamyłkovaja. Pamiatajecca, načalstva adkazała: zhoda, chaj vy majecie racyju, ale nia budziem łamać tradycyi... Tak što 127 — cikavaja ličba.

Клас
0
Панылы сорам
0
Ха-ха
0
Ого
0
Сумна
0
Абуральна
0

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?